Właściwie, gdyby się przyjrzeć, to sceny publiczne (prowadzone przez miasto, ministra kultury bądź samorząd wojewódzki) radzą sobie marketingowo znacznie lepiej. Sięgają po nowoczesną komunikację, choć oręż mają skromniejszą. Po pierwsze, ambitniejszy repertuar oznacza większy wysiłek, aby przyciągnąć widza. Oczywiście, do TR-u czy Nowego Teatru (powierzonego Warlikowskiemu, ale wciąż bez własnej sceny; www.nowyteatr.org) ciągną tłumy młodych ludzi, ewentualnie teatromanów w każdym przedziale wiekowym. Ale tych z zasobnym portfelem skutecznie kuszą prywatne teatry – o komercyjnych ambicjach zazwyczaj i oferujące rozrywkę. Po drugie, sponsorzy chętniej zaangażują się w projekt z założenia komercyjny, a nie realizujący „wydumane” wizje artysty. Po trzecie wreszcie, prywatny teatr (działając np. jako fundacja) pozyskując środki z zewnątrz, z łatwością wygospodaruje własną pulę pieniędzy na realizację projektu.
A jednak to publiczne teatry dokonały parę lat temu wyłomu, pewnie za sprawą charyzmatycznych liderów, wychodząc z ofertą w przestrzeń publiczną, tworząc nowoczesną („szybką”) komunikację wizualną.
Zmierzam do tego, że teatrowi (przynajmniej z definicji miejscu obcowania ze sztuką) nie obce są narzędzia marketingu i efektowna komunikacja reklamowa. Przykładem, który mnie do tego przekonał, jest powołana właśnie przez Michała Żebrowskiego scena „6. Piętro”. Gwiazdorowi kina udało się wynająć przestrzeń na szóstym piętrze Pałacu Kultury i Nauki. W mieście pojawiły się billboardy reklamujące przygotowywaną właśnie premierę. Gwiazdą „Zagraj to jeszcze raz, Sam” będzie Kuba Wojewódzki.
Żebrowski zaangażował do swojego projektu agencję reklamową, która zajęła się identyfikacją wizualną. Inną agencję zatrudniono do prowadzenia PR-u teatru (agencja Media Motropolis).
Logotyp i identyfikację przygotowała Walk The Line; jej powierzono też kreację reklam promujących teatr i jego repertuar. Pierwsza, teaserowa odsłona kampanii prezentująca logo oraz hasło "Wyższy poziom Teatru", prowadzona była już w grudniu, w outdoorze: na wiatach przystankowych, w metrze oraz na nośnikach w przestrzeni miejskiej.
A jednak to publiczne teatry dokonały parę lat temu wyłomu, pewnie za sprawą charyzmatycznych liderów, wychodząc z ofertą w przestrzeń publiczną, tworząc nowoczesną („szybką”) komunikację wizualną.
Zmierzam do tego, że teatrowi (przynajmniej z definicji miejscu obcowania ze sztuką) nie obce są narzędzia marketingu i efektowna komunikacja reklamowa. Przykładem, który mnie do tego przekonał, jest powołana właśnie przez Michała Żebrowskiego scena „6. Piętro”. Gwiazdorowi kina udało się wynająć przestrzeń na szóstym piętrze Pałacu Kultury i Nauki. W mieście pojawiły się billboardy reklamujące przygotowywaną właśnie premierę. Gwiazdą „Zagraj to jeszcze raz, Sam” będzie Kuba Wojewódzki.
Żebrowski zaangażował do swojego projektu agencję reklamową, która zajęła się identyfikacją wizualną. Inną agencję zatrudniono do prowadzenia PR-u teatru (agencja Media Motropolis).
Logotyp i identyfikację przygotowała Walk The Line; jej powierzono też kreację reklam promujących teatr i jego repertuar. Pierwsza, teaserowa odsłona kampanii prezentująca logo oraz hasło "Wyższy poziom Teatru", prowadzona była już w grudniu, w outdoorze: na wiatach przystankowych, w metrze oraz na nośnikach w przestrzeni miejskiej.
Za kreację materiałów dla teatru „6. Piętro” odpowiedzialny jest australijski designer David Racchi (ubiegłoroczny laureat festiwalu reklamowego w Cannes i konkursu Epica Awards). W Cannes Złotym Lwem w kategorii design nagrodzono jego pracę ”Piglet” (Prosiaczek) à http://www.australianedge.net/2009/06/expat-david-racchi-win-cannes-lion-gold/.
To wszystko oznacza, że do projektu podszedł Żebrowski (w duecie z Korinem) profesjonalnie, jak do biznesu. Biorąc za przykład jego teatr oraz case Emiliana Kamińskiego (Teatr Kamienica), duetu Stokłosa & Józefowicz (Buffo), a przede wszystkim Krystyny Jandy (Teatr Polonia i od niedawna Och-Teatr przy ul. Grójeckiej), można zbudować pewien model – schemat działania. Potrzeba kilku elementów:
- głośne nazwisko założyciela (raz, że przyciąga widza, dwa – „otwiera” wiele drzwi, także do urzędów i potencjalnych sponsorów);
- głośne nazwisko założyciela (raz, że przyciąga widza, dwa – „otwiera” wiele drzwi, także do urzędów i potencjalnych sponsorów);
- repertuar, nawet jeśli ambitny, to skrojony na miarę przeciętnego widza (czytaj: zamożnego, szukającego rozrywki, z której obcowaniem może pochwalić się w gronie znajomych);
- gwiazdorska (efektowna / medialna) obsada. Realizację tego założenia ułatwia osoba założyciela. Gwiazda kina, która decyduje się na założenie prywatnego teatru, z reguły sama z chęcią się obsadza w pokazywanych tam spektaklach.
- komunikacja zbudowana wokół głośnych nazwisk, obecność w mediach.- gwiazdorska (efektowna / medialna) obsada. Realizację tego założenia ułatwia osoba założyciela. Gwiazda kina, która decyduje się na założenie prywatnego teatru, z reguły sama z chęcią się obsadza w pokazywanych tam spektaklach.
Jedno z tych założeń mogłoby sugerować, że widz ma prawo czuć się oszukany. Że za efektowną otoczką, dostaje do rąk podróbkę, za którą każe mu się słono płacić. Tego oczywiście nie chcę powiedzieć; mamy wolny wybór, urodzaj różnorodności. Nie zmienia to jednak faktu, że grupa docelowa takich miejsc (zamożni) otrzymuje substytut sztuki, który z jednej strony ich bawi, z drugiej daje poczucie uczestnictwa w czymś ważnym (na efekt doniosłości również składa się kilka elementów: - udział gwiazd w spektaklu; - bilet, na których stać tylko „wybranych”; - głośne medialnie miejsce, w którym przebywamy).
Foto
-- Stworzenie identyfikacji wizualnej powierzono agencji reklamowej.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz